Otoz wybralam sie ostanio do Bootsa i musze powiedziec, ze w moim lokalnym sklepie nie ma wielu stoisk, ktore znajduja sie w tych wiekszych, nad czym bardzo ubolewam:( nie ma Dior, Clinique, Estee Lauder, nic:( buuuu, ale moje sokole oko wylowilo nowinki w postaci nowej linii pedzli real techniques by Sam Chapman aka pixiwoo! ucieszylam sie mega, tymbardziej ze ceny tez sa bardzo atrakcyjne. Przymierzam sie do zakupu i przetestowania paru, wiec wiecej w tym temacie w najblizszym czasie :) Co do nowosci ktore wyhaczylam na polkach to pojawily sie produkty do paznokci marki Seche, albo Seche vite?(dokladnie musialbym sprawdzic, wiec jak pisze zle, poprawcie mnie), tez dla mnie nowosc, napewno sprobuje top coat, gdyz znam tylko z filmikow dziewczyn na YT.
Ale dobra, ja to gadu gadu a nic jeszcze nie napisalam konkretnego, no wiec pierwsza rzecz, ktora kupilam to tusz Bourjois , przepraszam za jakosc zdjec, wiem jest naprawde fatalna, ale robilam je na szybko telefonem;/ Tusz kupilam na promocji w Bootsie za ok 5funtow, normalnie cena jest podwojna, szczoteczka silikonowa, producent obiecuje ze posiada 500wloskow ktore dosiegna nawet najmniejszej rzesy na naszych oczyskach:) czy to prawda? hmm, wiecie jak to z tuszami, dla kazdego co innego sie sprawdza, ale napewno polecilabym go obiektywnie najlepszej kolezance:) na moich krotkich, cienkich rzesach sprawdza sie swietnie, idealnie rozczesuje, nie robi grudek , nie osypuje sie, konsystencja tez jest idealna. Mysle, ze bije na glowe te wszystkie architekty i sexy lashes rimmela albo cos w ten desen:)
Nastepna rzecz to mleczko to mycia twarzy z No7 hot cloth cleanser. Wiec tak: na cos z dolaczona szmatka muslinowa do mycia twarzy mialam ochote od dawna, a jako, ze nie mam dostepu do Liz Earle (buuu znowu ten Boots:(), postanowilam dac temu szanse, dodatkowo mialam kupon znizkowy wiec zaplacilam za produkt cale £5
Upolowalam jeszcze przepiekna rozowa szminke tez tej marki (ach, te vouchery;)! z nowej limitowanej kolekcji na wiosne/lato, ktorej wspoltworca byla Lisa moj make up guru:) kolor jest przepiekny i zdjecie napewno tego nie oddaje, bardzo cieply, jasny roz, ale w zadnym wypadku nie jest to efekt "trupich ust" ktorego nie cierpie. Nigdy nie mialam szminek No7 i jestem pod wrazeniem ! pewnie spadna na mnie gromy od Was ale jest stoooo razy lepsza od Maca, nie zartuje dziewczyny. Przynajmniej w mojej opinii, ma super konstystencje, nie uwidacznia skorek,kapitalnie wydobywa ksztalt i piekno naszych ust. Jezeli chodzi o Maca to mowie na podsatwie doswiadczenia z costa chic i hue, no poprostu rozczarowanie na maxa, kolory przepiekne, ale albo mam stare poprsotu egzemplarze, albo one sie warza nie tylko mi, nie wiem, oswieccie mnie dziewczyny! Probuje je wklepywac i nie nakladac za duzo, ale hej! po to jest szminka zeby sie nia swobodnie pomalowac, a nie bawic w wklepywanie delikatnie palcem bo a noz mi sie zwarzy na ustach:) tymbardziej ze do tanich nie naleza, bo kosztuja £10. Oto moja ukochana szmineczka na nadchodzaca wiosne;):
a tak wyglada swatch tego koloru (blooming pink)
A wy, jakimi kolorami zamierzacie witac wiosne? buziaki, Aga xxx







No comments:
Post a Comment